Narodziny wojownika

12 maj 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Tytuł dzisiejszego postu to nazwa certyfikatu, który uzyskałem od Kamila Cebulskiego i Michała Jankowiaka po szkoleniu w Polańczyku nad Zalewem Solińskim w ostatni weekend. Tym samym należę do grona osób, które odważyły się chodzić boso po rozżarzonych węglach.

Dla mnie to ogromna satysfakcja, bo w lipcu zeszłego roku okazałem się cykorem i nie zdecydowałem się na taki krok. Piszę o chodzeniu po żarze bynajmniej nie po to, aby się chwalić, ale po to, aby przekonać Cię, że to tylko kwestia zmiany nastawienia.

Kilka miesięcy temu byłem przekonany, że nie dam rady, że poparzę się, że szkoda nóg, cierpienia itp. Jak widzisz te założenia były całkowicie błędne. Teraz chodziłem na bosaka po rozżarzonych węglach i nic mi się nie stało.

Być może zalęgło się w Twoich myślach podejrzenie, że z tym żarem to jakiś pic na wodę i wcale nie było tak gorąco. Nie zamierzam Cię przekonywać, że to był jakiś szczególnie ekstremalny wyczyn.

Powiem tylko, że obok naszej grupy “wojowników” (poznałem bliżej kilkoro z nich - niezwykle fajni ludzie) bawiła się ekipa około 50 osób. Od początku ich głowy były zwrócone na nas i z niedowierzaniem przysłuchiwali się mowom Kamila i Michała.

W końcu nie wytrzymali i podeszli, gdy zobaczyli, że jednak oprócz słów będą czyny, bo zdejmujemy buty i zaczniemy boso chodzić po żarze z ogniska. Mimo zachęt nikt z nich nie odważył się wziąć udziału w tej mrożącej krew w żyłach sesji. Popatrz sam, pięćdziesiąt osób i ani jednego ochotnika!

Ja ich doskonale rozumiem. Też kiedyś nie sprostałem wyzwaniu. Ale jak widzisz można to zmienić!

Zapewne zadajesz sobie pytanie, w jakim celu zebrało się w jednym miejscu tak doborowe grono osób. Otóż jak Ci pisałem wcześniej Kamil, jest niezwykle konsekwentny w swoich działaniach. Ten wspólny wyjazd do Polańczyka był takim obozem przygotowawczym dla wykładowców Alternatywnej Szkoły Biznesu i Rozwoju Osobistego - jego najnowszego projektu.

Kamila nie interesują “papiery”, jakie każdy z nas ma, lecz predyspozycje i umiejętności warte pokazania innym. Skoro mamy przekonać kogoś do zmiany sposobu myślenia, sami musimy pokazać, że potrafimy pokonać każdą przeszkodę na drodze do wyznaczonego celu. Ten test zdaliśmy z wyróżnieniem!!!

I Tobie życzę zwycięstwa na własnymi przekonaniami, że czegoś nie możesz dokonać.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Tajemna siła słowa i dźwięku

9 maj 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Wyobraź sobie, że od właściciela Wydawnictwa MEDIUM, pana Krzysztofa Doroszewskiego, któremu montowałem systemy uzdatniania wody do picia, dostałem niezwykłą książkę. Tytuł jej brzmi: Tajemnice wody i jej wpływ na człowieka i naszą planetę. Autorem jest japoński naukowiec Masaru Emoto.

Od razu powiem szczerze, że wielu spraw poruszonych w tej książce nie rozumiem. Cóż, logiczny umysł inżyniera jest tu przeszkodą. Z drugiej strony z wieloletniej praktyki zawodowej pamiętam przykłady, kiedy praktyka wyprzedzała teorię.

Tak jest i w tym przypadku. Autor przedstawia wiele zdjęć kryształów zamrożonej wody. Dzięki japońskiej technice możemy zobaczyć cuda i dziwy przyrody.

Okazuje się, że pod wpływem różnorodnych czynników zewnętrznych kryształy wody zmieniają kształty, kolory i stryktury. Przyznasz, że to jest całkowicie zrozumiałe. Ale za chwilę pokażę Ci schody, na których ja sobie “połamałem zęby”.

Otóż na stronach tej książki są m.in. fotografie zamrożonej wody z naczyń, które były owinięte kartkami z różnymi napisami. To dla mnie niepojęte, dlaczego w zależności od napisu woda tworzyła różne kryształy.

Domyślam się, że tak samo jak mnie trudno Ci w to uwierzyć, ale inne były kryształy tej wody, gdy zmieniały się słowa: Miłość, Dziękuję, Anioł, Szatan itd. Różne kryształy powstawały też w zależności od rodzaju muzyki, czy wypowiadanych słów.

Prawda, że niepojęte. Ale prawdziwe!!!

Domyślam się, że wchodzimy w zagadnienia energetyczne. Dawki tej energii są tak małe, że na obecnym poziomie techniki niemierzalne. Czy to jednak oznacza, że coś, czego nie możemy wytłumaczyć nie istnieje? Nie ma żadnych dowodów pozwalających zakwestionować wyniki pomiarów szanowanego japońskiego naukowca.

Może warto do tego zagadnienia podejść racjonalnie. Zauważ, że o wiele lepiej będzie dla nas, gdy jednak weźmiemy pod uwagę, ile złej energii możemy sami wykreować swoim zachowaniem.

Popatrz, możemy generować coś złego wcale nie biorąc pod uwagę, że ślad tego gdzieś w przyrodzie zostaje. A więc ktoś kiedyś może dowiedzieć się, jakie emocje Ci towarzyszyły. No, to już tylko krok do czytania w cudzych myślach.

Może ta książka wzbudzi u Ciebie jeszcze inne inspiracje. Gorąco polecam tę lekturę. Choćby dla pięknych zdjęć. A na razie zacznijmy używać tylko takich słów, które korzystnie wpływają na wodę. Na pewno pozytywnie też wpłyną one na nas i nasze otoczenie: ludzi i przyrody.

PS. Wandy Loskot zdradziła, że wkrótce zrobi zapisy do Klubu Przedsiębiorcy. Mam też złą wiadomość związaną z tą informacją. Zapisy będą trwały tylko parę dni, no najwyżej tydzień, więc nie przegap okazji.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Kontrowersyjne słowo MUSZĘ

6 maj 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Wytknęło mi ostatnio parę osób, że nadużywam słowa MUSZĘ. Oczywiście żadna z nich nie robiła tego ze złych pobudek, a wręcz przeciwnie. Ich zdaniem słowo MUSZĘ jest niedobre z punktu widzenia psychologicznego. Niedobre z tego powodu, że nie daje umysłowi możliwości wyboru.

Co do zasady zgadzam się z tą tezą i oczywiście za naganne uznaję pouczanie kogoś w stylu “Musisz zrobić tak i tak!”. Ta druga osoba nic nie musi. Ona sama zdecyduje, jak w danej sytuacji postąpi.

Czy jednak niejednokrotnie nie należy użyć tego ostrego psychologicznie słowa względem siebie? Stoję na stanowisku, że mamy tylko jedno życie. To nie jest próba generalna przed “życiowym” występem, tylko od razu premiera. W takim razie margines błędów, które możemy popełnić w naszym życiu, mamy dość ograniczony.

Pisałem już wcześniej w tym blogu, że “Czy chcesz tego, czy nie, to Ty ponosisz całą odpowiedzialność za swoje życie.” Skoro tak, to dlaczego miałbyś zrezygnować z dopingowania się słowem MUSZĘ. Powtarzam, nie masz czasu na próby ze swoim życiem. Zrób wszystko, abyś je wykorzystał optymalnie.

Ten wpis nie rozwiąże kontrowersji wokół słowa MUSZĘ. Jak je postrzegasz zależy tylko od Twojej osobowości. Osobiście jestem zwolennikiem twardej szkoły Franka Farrelly’ego, w której nie należy cackać się z podopiecznym, a więc tym bardziej ze sobą. Więc mnie słowo MUSZĘ w odniesieniu do siebie nie razi.

Każdy człowiek ma w sobie wystarczająco siły wewnętrznej. Nie widzę niebezpieczeństwa, aby mogło go złamać jedno słowo MUSZĘ. Ono może raczej stać się imperatywem, abyś zrobił coś, przed czym się wzdragasz lub Ci się czegoś nie chce wykonać.

A gdybym tak sobie nie powiedział kilka miesięcy temu, że np. MUSZĘ poznać Kamila Cebulskiego? A gdybym tak sobie nie powiedział, że MUSZĘ zobaczyć prowadzone przez niego Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości? A gdybym tak sobie nie powiedział ponad rok temu, że MUSZĘ zapisać się na kursy Wandy Loskot?

Pytam, gdzie byłbym dzisiaj, gdybym nie zrobił nic w realizacji swoich celów? A Ty? Jeszcze 2 lata temu bym nie umiał dać Ci żadnych inspiracji do rozwoju osobistego, bo zagadnienia przemysłu chemicznego i bezpieczeństwa energetycznego Polski - w czym siedziałem latami - na pewno nie byłyby dla Ciebie ciekawe.

MUSZĘ kończyć, bo bym Cię zanudził zbyt dużą dawką rozważań.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Kim jestem

3 maj 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Otrzymałem ostatnio z fikcyjnego adresu mailowego pytanie: “Kim Ty jesteś?“. W rzeczy samej, dziękuję nieznajomemu Autorowi za jego postawienie. Uświadomił mi bowiem, że muszę sobie zrobić trochę autoreklamy.

Zaniedbałem ten element marketingu, bo nie lubię mówić o sobie. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie, jakie Ty masz problemy. Na pewno część z nich przy mojej wiedzy i doświadczeniu możemy wspólnie rozwiązać.

Wiele informacji o mnie znajdziesz na mojej pierwszej witrynie internetowej www.szansadlaciebie.pl. Wybacz, że ma ona tyle usterek, począwszy od zdjęcia. Wtedy, ponad rok temu, gdy ona powstawała nie miałem żadnej wiedzy, jak się robi strony internetowe.

Niezależnie od tego, co w tej witrynie znajdziesz dla siebie interesującego, o jednym mogę Cię zapewnić: jestem pewien, że odniosę w życiu sukces i zrealizuję cel, który sobie postawiłem.

Pytasz skąd ta pewność, bo przecież realizację swoich marzeń zacząłem dosyć późno. Dopiero wtedy, gdy już należę do Pokolenia 50+, któremu tak trudno odnaleźć się w życiu. Dopiero wtedy, gdy już jestem starszym człowiekiem, któremu premier Donald Tusk obiecał pomoc w swoim ostatnim orędziu.

Oczywiście to dobrze, że władza chce wspomóc ludzi należących do Pokolenia 50+, bo na pewno wielu z nas jest zagubionych w czasach, w których przyszło im żyć. Nie zostaliśmy wcześniej do nich przygotowani. Ba, zdaliśmy się z tym przygotowaniem na innych. Cóż, tak byliśmy uczeni, że to państwo odpowiada za obywateli, więc od nas nic nie zależy.

Tymczasem jest zupełnie przeciwnie. Nawet nie zdajesz sobie do końca sprawy, że to Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Jeśli czegoś zaniedbasz, konsekwencje ponosisz Ty, a nie państwo.

Ja należę do tych kilku procent ludzi, którzy spisali sobie na papierze cele, które zrealizuję. Codziennie patrzę na te zapisy i chwilę “kontempluję”, aby przyszedł mi do głowy jakiś nowy pomysł, co na swojej drodze życiowej usprawnić.

Zapewniam Cię, że “prochu nie wymyślę”. gdybym natomiast miał opisać jednym zdaniem, kim jestem, odpowiedź moja byłaby następująca: Jestem człowiekiem, który postanowił odmienić swoje życie i konsekwentnie wcielam w życie to, czego dowiaduję się od mądrzejszych od siebie ludzi.

Przyznasz, że to prosta zasada odniesienia sukcesu. Ale to, że prosta, wcale nie znaczy, że łatwa. Wymaga ona bowiem zmian Twojego dotychczasowego sposobu życia. Wiem, że to trudno zrobić, bo ten etap mam za sobą. Jednak możliwe, jak widzisz.

Jeśli tylko się zdecydujesz zmienić swoje życie, możesz podążyć moim śladem, a ja Ci chętnie pomogę.

Zobaczysz jaka to frajda poczuć się innym człowiekiem. Człowiekiem, przed którym otwiera się życie na nowo. Człowiekiem, który jak dziecko zaczyna uczyć się nowych umiejętności i którego - jak dziecka - nic nie zatrzyma przed rozwojem.

My, ludzie pokolenia 50+, jesteśmy we wspaniałym okresie naszego życia. Doceń to i zacznij wykorzystywać swój potencjał.

PS. W Warszawie Wanda Loskot będzie gościć na pewno 31.05.2008r.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Kod raka

1 maj 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Muszę znowu wrócić do swojego pierwszego e-booka, którego napisałem w lipcu zeszłego roku wspólnie z dr. med. Zbigniewem Kudelskim z inspiracji Doroty Augustyniak-Madejskiej, niestrudzonej propagatorki zdrowego odżywiania. Dotyczył on profilaktyki raka jelita grubego, a jego tytuł brzmi tak samo jak dzisiejszego wpisu: “Kod raka“.

Wracam do tego e-booka, ponieważ teraz po kilku miesiącach spotykam ludzi, którym opowiadałem, co należy robić, aby zapobiec rakowi jelita grubego. Cóż, Pokolenie 50+ jest szczególnie zagrożone tą chorobą, bo przyroda nie przewidziała, że człowiek będzie żył tak długo.

Na dodatek niekorzystnie zmieniła się jakość naszego jedzenia, więc ten dodatkowy czynnik sprzyja chorobie. Co tu dużo mówić - strasznej chorobie, której skuteczność zabijania wynosi ponad 70%.

Swego czasu dostałem wiele pochwał od ludzi, którzy przeczytali “Kod raka” za sposób ujęcia tematu. Po prostu, inżynier pisze trochę inaczej niż profesor medycyny. Nie musi się mądrzyć przed kolegami klinicystami, tylko w sposób jasny i zrozumiały przedstawia temat.

Jednocześnie ogarnął mnie smutek, że spotkałem dwie osoby, które dotknęła ta choroba. Teraz sami mówią, że zbagatelizowali moje ostrzeżenia zawarte w e-booku, a skutki są opłakane. Co prawda jeszcze żyją, ale niestety bez własnych odbytów i ciężko reagują na chemioterapię.

Nie piszę tych słów, aby kogokolwiek, a zwłaszcza Ciebie przestraszyć. Zachęcam jedynie do zapoznania się z lekturą e-booka “Kod raka“. Może znajdziesz w nim jakieś inspiracje dla siebie lub zachęcisz kogoś ze znajomych lub rodziny do jego przeczytania. Miłej lektury w tym wypadku nie mogę życzyć.

PS. Pod koniec maja w Polsce będzie gościć Wanda Loskot. Może wybierzesz się na jej seminarium?

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Pomyśl o swoich talentach

29 kwiecień 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Znowu udało mi sie odzyskać kawałek poczty elektronicznej i dzięki temu znalazłem starego maila od Karola, który mi napisał, że wykonał test StrengthsFinder. Ten test wykazał mu, że ma 5 takich dominujących talentów:
- zbieranie (input)
- ukierunkowanie (focus)
- uczenie się (learner)
- intelekt (intellection)
- czar (woo)

Dla pewności chciałem Ci powiedzieć, że twórcy ww. testu opracowanego na podstawie badań Instytutu Gallupa talentami nazywają naturalne, a więc wrodzone i przez to powtarzające się wzorce myślenia, odczuwania i zachowań.

Zobacz po kolei, co oznaczają poszczególne talenty, takie jak u Karola.

Osoba o talencie ZBIERANIE kolekcjonuje różne rzeczy. Mogą to być książki, cytaty, fakty, poszczególne słowa lub motyle, monety, fotografie itp. Jednym słowem wszystko, co może sie przyda któregoś dnia.

Człowiek z talentem UKIERUNKOWANIE bez przerwy zadaje sobie pytanie” “Dokąd zmierzam”. Dla niego ważny jest właściwy kierunek i priorytety działań. Jego umysł pracuje nad odpowiedzią, czy to co robi przybliża go do wytyczonego celu.

Osoba mająca talent UCZENIE SIĘ jak sama nazwa wskazuje uwielbia się uczyć. Uczestnictwo w różnych szkoleniach i kursach to jej żywioł. Dla niej najważniejszy jest sam proces uczenia się. Nawet bardziej niż treść bądź rezultat wykorzystania uzyskanej wiedzy.

Człowiek o talencie INTELEKT lubi myśleć. Jego świat to rozwiązywanie różnych zagadek, próby zrozumienia emocji, opracowywanie koncepcji. Nie cofa się przed obserwowaniem, badaniem i analizowaniem siebie.

Dla kogoś, kto ma CZAR nie ma nieznajomych. Na całym świecie są tylko znajomi, których on jeszcze nie spotkał.

Jeśli będziesz zainteresowany, następnym razem podam Ci kilka dalszych opisów poszczególnych talentów. Niestety, Ty sam musisz zdecydować, do czego Cię predysponuje wypadkowa tych cech. To Ty najwięcej wiesz o sobie i musisz zdecydować, jak swoje piękne cechy wykorzystać.

Cała idea “teorii 5 talentów” zasadza się na tym, że w obszarze, gdzie je wykorzystujesz, możesz dojść do perfekcji. A więc nikt nigdy nie prześcignie Cię tam, gdzie wykorzystujesz swoje talenty.

Tymczasem Karola trapi inne pytanie. On chciałby powtórzyć test i zobaczyć czy uzyska ten sam wynik. Trudno odpowiedzieć na jego wątpliwości. Jeśli chodzi o moje zdanie uważam, że tak ważny test należy przeprowadzić szczególnie starannie, aby być pewnym wyniku.

Tylko z tego powodu organizowaliśmy z Anią Laskowską szkolenia, na których przygotowywaliśmy uczestników do przeprowadzenia testu w odpowiednim stanie emocjonalnym. Zależało nam na tym, aby uczestnicy wykonywali test w pełni wykorzystując swoją podświadomość, tzn. w taki sposób, jak operują swoimi talentami.

Chcemy zrobić jeszcze jeden taki kurs w maju. Jeśli Cię interesuje poznać swoje talenty, zostaw kontakt do siebie na witrynie www.poznajswojetalenty.pl lub u Ani. Poinformuję Cię mailowo o szczegółach.

Terminu jeszcze nie podaję, bo musimy go dopasować do dni spotkań z Wandą Loskot.

Pozdrawiam optymistycznie i do zobaczenia
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Zginął Benedykt Michewicz

27 kwiecień 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Pozwolisz, że dzisiaj wpadnę w chwilę zadumy. Właśnie dotarła do mnie informacja, że przedwczoraj, w piątek po południu, zginął w wypadku samochodowym Benedykt Michewicz, Prezes Zarządu Anwilu SA.

Pracując wiele lat w przemyśle chemicznym znałem Benka osobiście. Był on znakomitym kontynuatorem działań restrukturyzacyjnych i rozwojowych podjętych wcześniej przez długoletniego prezesa Krzysztofa Kaczorowskiego, który doprowadził Anwil SA do potęgi rynkowej. Upraszczając temat, można rzec, że był pojętym uczniem i dlatego za jego kadencji Anwil SA nadal wspaniale się rozwijał jako firma.

Ledwie pięćdziesiątka na karku i już nie ma Go wśród nas. Jeden głupi ruch kierownicą, a może zawał, jak u biskupa Jana Chrapka i jest po wszystkim. Pozostaje dramat rodziny, komplikacje dla spółki giełdowej i smutek nas wszystkich, którzy Go znali i cenili.

Pozostając w zadumie nad ludzkim losem
Jerzy Kostowski
mgr inż. chemii

Bieda jest grzechem

25 kwiecień 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Wracam jeszcze raz do poniedziałkowych Alternatywnych Lekcji Przedsiębiorczości prowadzonych przez Kamila Cebulskiego z moim skromnym udziałem. Kamil został jeszcze w Białymstoku i prowadził tam podobne lekcje również we wtorek i środę.

Na każdej lekcji padało pytanie: “Kto z Was chce zostać milionerem, a kto nie?” Większość uczniów optowała za bogactwem. I słusznie! Bo pieniądze dają przywileje i jeśli chodzi o mnie nie bagatelizuję ich wartości.

Jednocześnie wiele głosów padało kontra pieniądzom: że unieszczęśliwiają, że nie można za nie kupić miłości, że przez nie ludzie stają się próżni, że …

Tak, to wszystko prawda, o czym powyżej mówili młodzi ludzie. Nie zaprzeczam, że można stać się niewolnikiem pieniędzy. jednak nie o takich ludzi i nie o takie pieniądze chodzi Kamilowi Cebulskiemu. On uważa pieniądze za narzędzie, które pozwala o wiele skuteczniej pomagać ludziom w różnych sytuacjach losowych.

W takim rozumieniu tematu bieda jest grzechem. Jeśli swoim postępowaniem przyczyniasz się do jej powstania, to czyż można inaczej rozpatrywać tę sprawę?

Szanuję poglądy tych młodych ludzi, którzy opowiadali się przeciwko pieniądzom. Wynikały one niewątpliwie z najgłębszych pokładów ich dobra i wrażliwości. Mogą oni być np. znakomitym “materiałem” na wolontariuszy.

Niemniej nasuwa mi się też refleksja, że ich przekonania wynikają z totalnej niewiedzy finansowej. I nie ma się czemu dziwić. Ja w ich wieku też nie wiedziałem, że samemu trzeba zadbać o swoją przyszłość finansową. Żyłem w przekonaniu, że po latach uczciwej pracy dostanę emeryturę i będzie fajnie.

Czy dostrzegasz moja naiwność z tamtego okresu: “dostane emeryturę”? Nie byłem świadomy, że ta emerytura to tylko niewielki ułamek tego, co wypracuję przez swoje życie. Nie wiedziałem, że państwo na mnie żeruje. Dlaczego więc miałbym winić tych młodych ludzi, że nie wiedzą, o co chodzi z tymi pieniędzmi?

Chwała więc Kamilowi, że podjął trud uświadomienia młodych ludzi, ile obecnie mają możliwości, aby zapewnić sobie finansową przyszłość.

Nie licz na to, że ktoś za Ciebie zrobi Twoja robotę. To Ty odpowiadasz za wszystko, czego nie zrobiłeś ze swoim życiem, a co zrobić powinieneś. Za swoja przyszłą biedę na emeryturze ponosisz również odpowiedzialność. Zacznij myśleć o przyszłości już dziś. Pamiętaj, bieda na własne życzenie to grzech.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Jak działa Kamil Cebulski?

22 kwiecień 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Na tak postawione pytanie odpowiedź jest tylko jedna. Niezwykle skutecznie!!!

Właśnie wróciłem z Białegostoku, gdzie w poniedziałek w II Liceum Ogólnokształcącym im. księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej (nazwa długa, ale przeczytałem ją na tablicy przed wejściem do budynku szkoły) mogłem zobaczyć w akcji Kamila Cebulskiego, który prowadził tam Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości.

Przy okazji również mnie udało się na nich parę słów powiedzieć. A potem wieczorem wziąłem udział w spotkaniu Creative Networking, czyli zobaczyłem, jak działa w praktyce Akademia Twórczego Sukcesu, której jestem jednym z założycieli.

Kamil przeprowadził osobiście już ponad 600 lekcji, ucząc młodzież z II i III klas szkół średnich w całej Polsce o tym, że warto już teraz myśleć o swojej przyszłości finansowej. Zwłaszcza że szkoła nie ma czasu i możliwości podać tak praktyczną wiedzę, o której mówi Kamil.

Oczywiście w ciągu kilkudziesięciu minut nie może on wyszkolić ucznia na młodego biznesmena. Chodzi jednak o to, aby każdy z tych młodych ludzi wiedział, że działając mądrze może zostać bogatą osobą. A wtedy ma o wiele większe możliwości oddziaływania na innych, choćby poprzez akcje charytatywne, fundacje, czy też znajomości!

No i jeszcze jedno, dzięki swoim działaniom Kamil odkrywa „młode talenty”. W Białymstoku jest nim Bartek Gawryluk – uczeń dopiero I klasy liceum. A mimo to potrafił zorganizować Kamilowi spotkania z uczniami przez 3 dni w 3 różnych szkołach. No i to on utworzył klub Creative Networking w tym mieście. Radzę zapamiętać to nazwisko, bo to człowiek, który osiągnie w życiu spektakularny sukces, czego mu serdecznie życzę.

A zaczął w ten sposób, że był w zeszłym roku na jednej z konferencji Myśleć Jak Milionerzy – innego sztandarowego dziecka Kamila. Usłyszane tam wskazówki zaczął wcielać w życie. Ty też tak możesz zacząć działać niezależnie od liczby lat, którą nosisz na karku.

Obserwując Kamila i przebywając z nim tyle godzin wiele się nauczyłem, jak trzeba rozmawiać z ludźmi, aby nas słuchali. Za to podziwiam m.in. Kamila, że umie on zaszczepić rozmówcom myśl o marzeniach.

PS. Dzisiaj Wanda Loskot przeprowadziła jedno z ostatnich zajęć kursu Zarabiaj na Wiedzy. Tak więc niedługo będzie nowa edycja.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Kiedy odniosę sukces?

20 kwiecień 2008 by jerzykostowski

Drogi Czytelniku
Urszula poruszyła taką kwestię: “Jestem dumna, ambitna, uparta. Mam wiele samozaparcia i dla celu potrafię zrobić wiele rezygnując ze świąt, sobót, wakacji itp. Czy te cechy pozwolą mi odnieść sukces?

Rzadko kiedy spotykam ludzi o takim potencjale emocjonalnym jak Urszula. Uważam, że cechy, o których wspomina, są podstawą osiągnięcia sukcesu w każdej dziedzinie.

Bo tak naprawdę odniesienie sukcesu jest proste. Trzeba zobaczyć, co robili bogaci ludzie i zrobić to samo, a przy tym mieć determinację wytrwać w swoim ppostanowieniu. Oni m.in. potrafili odróżnić bezsensowne wydawanie swoich pieniędzy od inwestowania.

Tak samo już zaczęła działać Urszula. Odsuwa w czasie swoje gratyfikacje. To pierwszy etap do sukcesu: umieć sobie odmówić doraźnych przyjemności dla o wiele większych gratyfikacji w przyszłości.

Ona na pewno odniesie sukces w życiu, skoro umie wytyczyć sobie cele i dąży do ich realizacji. Miałbym dla niej tylko jedną małą uwagę. Powinna spróbować postawić pytanie w trochę twardszej formie: “Kiedy odniosę sukces?”

Stawiając pytanie “miękko”: “Czy odniosę sukces?” Twój umysł bierze również pod uwagę, że sukces może się nie zdarzyć. Jeśli natomiast postawisz pytanie w taki sposób: “Kiedy odniosę sukces?” Twój umysł skupia się wyłącznie na tym, jak dążyć do celu. Nie rozważa żadnych innych rozwiązań niż te, które prowadzą do sukcesu.

Co tu dużo mówić, przyłącz się do gratulacji dla Urszuli za wspaniały sposób myślenia i dążenie do pewnego sukcesu.

Pozdrawiam optymistycznie
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl